Jeśli czujesz, że dzisiaj potrzebujesz bardziej mojego głosu niż tekstu, włącz wideo o tym jak wyjść z lęku i przetrwać ciszę po stawianiu granic. Przygotowałam dla Ciebie ten artykuł jako formę transkrypcji, abyś mogła spokojnie przejść przez wszystkie ćwiczenia i wrócić do równowagi, zatrzymując się tam, gdzie tego najbardziej potrzebujesz.
Może długo zbierałaś się na odwagę. W końcu odmówiłaś bezpośrednio, wysłałaś maila albo SMS-a… i po drugiej stronie zapadła cisza. Mija pierwszy dzień, drugi, trzeci, a Ty nie masz żadnej odpowiedzi. W tym tekście pokażę Ci, jak przetrwać tę ciszę i lęk, który ona generuje, żebyś nie uległa i nie wycofała swojej granicy w ostatniej chwili.
Stawianie granic i cisza po odmowie, czyli skąd bierze się lęk przed odrzuceniem
Zacznijmy od tego, co tak naprawdę robi Ci ta cisza? Nasz umysł panicznie boi się pustki, a dla wrażliwego układu nerwowego brak reakcji to sygnał alarmowy. Kiedy nie ma odpowiedzi, umysł zaczyna zagłuszać ciszę czarnymi scenariuszami. W głowie kotłują się myśli typu: Może się obraziła?; Przesadziłam?; Powinnam to ująć inaczej…; A może w ogóle źle zrobiłam, że odmówiłam?.
To napięcie, które czujesz w ciele, to pierwotny lęk przed odrzuceniem i wykluczeniem. Ale spokojnie – to nie znaczy, że zrobiłaś coś źle. To sygnał od Twojego umysłu i ciała, że robisz coś nowego. Wychodzisz poza utarty schemat, a Twój układ nerwowy jeszcze tego nie zna, więc interpretuje to jako zagrożenie.
Stawianie granic. Które drzwi wybierasz?
Teraz czeka na Ciebie najtrudniejszy test – największe wyzwanie dla Twojej asertywności. Stoisz przed dwojgiem drzwi:
Pierwsze drzwi: „Wycofuję granicę”. Jeśli przez nie przejdziesz, mija widmo odrzucenia i lęk zniknie niemal natychmiast. Poczujesz ulgę, bo wracasz do starego, uległego schematu. Twój układ nerwowy przestaje krzyczeć, że grozi Ci wykluczenie. To takie pozorne „uff”, ale kosztem Twoich potrzeb.
Drugie drzwi: „Trzymam swoją granicę”. One prowadzą do Twojej nowej, asertywnej wersji. Ale uwaga – za tymi drzwiami na początku jest lęk przed odrzuceniem i rosnący niepokój. Ciało krzyczy: „Wracajmy do tego, co znamy, tam było bezpiecznie!”. Kluczem jest, abyś przy tych drugich drzwiach „wystała” wystarczająco długo. Bo tylko w ten sposób Twój umysł i ciało nauczą się, że za tym lękiem kryje się wolność i że tam również jesteś bezpieczna.
Asertywna czy uległa: co wybierasz?
Stawianie granic przypomina proces rozchodzenia nowych butów. Na początku obcierają, gniotą. czujesz się w nich niepewnie. Zastanawiasz się, czy w ogóle na nie zasługujesz. I chcesz, jak najszybciej wrócić do tych starych, znoszonych, ale za to jakich wygodnych! Masz do nich sentyment. I to jest właśnie ta uległa część Ciebie (stare buty), którą trzeba pożegnać. Nie możesz wejść w nowe w starych butach.
Im częściej będziesz trenować nowe zachowanie, tym szybciej lęk zacznie ustępować miejsca pewności siebie. Kiedy przestaniesz być tą uległą kobietą, która zawsze się zgadza, i zaczynasz mówić: „Mój czas jest wartościowy” – zmieni się cała dynamika Twoich relacji.
Często obserwuję to u kobiet, z którymi pracuję w procesach 1:1 – na przykład w obszarze ich życia zawodowego. Zgłaszają się do mnie, bo chcą inaczej funkcjonować w pracy. Kiedy w trakcie procesu krok po kroku łączą się ze swoją asertywną wersją, to przechodzą też przez ten lęk, o którym dzisiaj mówię i rośnie ich poczucie własnej wartości. A gdy są po drugiej stronie drzwi „trzymam granicę”, przestają zostawać po godzinach, idą po podwyżkę, awans albo decydują się na zmianę pracy – i wtedy wyraźnie widać, że ta zmiana dotyka również ich otoczenia.
Warto jednak pamiętać, że jesteś odpowiedzialna za siebie i za swój proces, a nie za to, co dzieje się po drugiej stronie. Nawet jeśli tam cały czas panuje cisza i jest Ci z nią skrajnie niewygodnie.
Moja lekcja ciszy po postawieniu granicy
Co ciekawe, ten materiał narodził się z mojego niedawnego doświadczenia. Ostatnio znalazłam się dokładnie w takiej sytuacji – w życiu zawodowym postawiłam granice na zupełnie nowym gruncie, tam, gdzie wcześniej tego nie robiłam. Poczułam całą sobą, że dla mojego wrażliwego układu nerwowego ta cisza po odmowie jest większym wyzwaniem niż samo stawianie granic.
To, co działo się w mojej głowie, narastający lęk przed odrzuceniem i wyzwanie, by pozostać przy sobie, wymagało ogromnej przytomności „tu i teraz”. Musiałam pilnować, by nie wskoczyć w stary schemat typu: „a, może tym razem zrobię jeszcze ten jeden wyjątek i zgodzę się na warunki, które mi nie odpowiadają”. Finalnie wystałam w tym, choć nie ukrywam, że nowe buty dały mi w kość, a stara wygoda kusiła do ostatniej chwili.
Stawianie granic: jak wyjść z lęku? Poznaj trzy techniki
W tym punkcie wiele wrażliwych kobiet robi coś, czego później żałuje: po kilku dniach ciszy wycofuje swoją granicę. Dlatego podzielę się z Tobą trzema ćwiczeniami, które pomagają przetrwać ten moment i skutecznie wyjść z lęku przed odrzuceniem. Jeśli złapiesz się na tym, że analizujesz ciszę, a myśli i emocje zaczynają się nakręcać, skorzystaj z tego:
1. Ugruntowanie – Twoja kotwica w lęku przed odrzuceniem
To zacna i prosta technika, którą wiele osób uwielbia. Zatrzymaj się. Poczuj stopy na ziemi i oparcie, jakie daje Ci podłoga. Zrób powolny wdech nosem i dłuższy wydech ustami. Powiedz w myślach jedno zdanie:
Wracam do serca – moja energia wraca do mnie.
Często nie zdajemy sobie sprawy, że gdy kręcimy w głowie dramaty, cała nasza uwaga jest przy tej drugiej osobie. A stawianie granic polega na tym, że wracasz do siebie z życzliwością.
2. Oddzielenie faktów od opinii Twojego umysłu
Fakt to na przykład: „odmówiłam, wysłałam wiadomość trzy dni temu i nie widzę odpowiedzi”. Natomiast to, że ktoś się obraził, że to koniec relacji albo że spotkają Cię straszne konsekwencje – to już interpretacja, historia Twojego umysłu. To cecha umysłu egotycznego, który zawsze pisze dramaty i obsadza nas w roli ofiary. Umiejętność oddzielania obserwacji od interpretacji to potężne narzędzie, które przyda Ci się wszędzie.
3. Akceptacja lęku i trudnych emocji
Lękowi może towarzyszyć poczucie winy, wstyd, złość czy żal. Nie walcz z nimi. Jeśli chcesz przejść przez ćwiczenie akceptacji i faktycznie uwolnić te emocje, pod tym linkiem: znajdziesz artykuł oraz film z praktyką uwalniania: Nadwrażliwy układ nerwowy. Czy na pewno jesteś zbyt wrażliwa?
Te trzy ćwiczenia pomogą Ci wystać w swoim „nie” i przejść przez ciszę, gdy już postawisz granicę. Dzięki tym technikom wrócisz do ciała, oddzielisz fakty od historii i zaakceptujesz napięcie, które się pojawia. Tymczasem trwaj z życzliwością w swoich granicach i pozwól ciszy wybrzmieć.
Jeśli czujesz, że chcesz przejść przez pełny proces łączenia się ze swoją asertywną wersją – taką, w której Twoja wrażliwość jest fundamentem stabilnego poczucia własnej wartości – zobacz, jak wygląda praca 1:1 ze mną.

